KONKURS GITAROWY W ISERLOHN

Sprawozdanie z konkursu gitarowego w Iserlohn

W dniach 27-29 lipca 2006 odbył się w Iserlohn, w niemieckim mieście partnerskim Chorzowa, II Międzynarodowy Konkurs Gitarowy, który bezpośrednio poprzedzał XV Międzynarodowe Sympozjum Gitarowe - jedną z największych i najważniejszych tego typu imprez w Europie, na którą zjeżdżają się najwięksi fachowcy od gitary klasycznej na świecie. W konkursie miało wziąć udział około 30 gitarzystów, ostatecznie jednak liczba uczestników wyniosła 45, w tym muzycy z Niemiec, Meksyku, Argentyny, Hiszpanii, Korei, Japonii, Chin, Rosji, Ukrainy, Peru, Chile, Australii, Kanady, Wielkiej Brytanii, Izraela, Estonii, Kuby, Portugalii, Rumunii, Serbii, USA, Francji i jeden uczestnik z Polski, czyli ja, niżej podpisany. Była to dla mnie okazja do konfrontacji swoich praktycznych umiejętności i odporności psychicznej, ale także do wymiany doświadczeń muzycznych i nawiązania nowych kontaktów w branży gitarowej. Równocześnie, będąc w naszym mieście partnerskim, starałem się poznać i pozyskać sympatię ludzi tam mieszkających i odpowiedzialnych za kontakty z Chorzowem, by dalsza współpraca układała się jak najlepiej. Miałem okazję zwiedzić centrum miasta, muzeum miejskie, oraz urząd miasta. W dyskusjach często poruszaliśmy temat wymiany kulturalnej, prezentacji muzycznych chorzowskich artystów. Cieszę się, że moja (w duecie z Magdą Krzywdą) płyta "SAPPHIRE" zyskuje w Iserlohn coraz więcej fanów. Także chorzowska Schola Cantorum, która w tym roku obchodzi swe 10-lecie cieszy się tam wielkim uznaniem.
Sam konkurs miał trzy etapy, łącznie należało zaprezentować prawie godzinę wirtuozowskiej muzyki. Przygotowania zajęły mi pół roku, a ostatni miesiąc przed konkursem - cały lipiec, to był bardzo intensywny czas pracy, mimo iż upały lipcowe skłaniały bardziej do leżenia na plaży niż siedzenia w czterech ścianach. Był to też dla mnie czas powrotu do moich muzycznych korzeni, bo po skończeniu studiów coraz bardziej oddalam się w stylistyce gitarowej od muzyki klasycznej. Dzięki doświadczeniu konkursu mogę stwierdzić, że wciąż mieszczę się w szeroko rozumianej czołówce gitarowej, chociaż nie udało mi się wejść do finału. Razem z czterdziestoma gitarzystami, którzy nie zakwalifikowali się do finału, miałem okazję zwiedzić wspaniałą jaskinię i muzeum z eksponatami z czasów prehistorycznych - mieszczące się w rezerwacie przyrody niedaleko Iserlohn. Wieczorem tego dnia wszyscy udaliśmy się do miasta na koncert finałowy. Każdy z pięciu finalistów zaprezentował 30 minutowy program w kościele ewangelickim. Był to wspaniały koncert, a poziom bardzo wyrównany. W przerwach toczyły się dyskusje, każdy miał swojego faworyta, każdy też miał wpływ na werdykt, bo publiczność liczona była jako dodatkowy juror. Dla jednych prymatem była muzykalność Rosjanina, dla drugich biegłość techniczna Chinki. Ostatecznie jury w składzie: Eli Kassner, Dale Kavanagh (Kanada), Bruce Holzman, Tom Johnson (USA), Hubert Käppel, Werner Kämmerling, Alfred Eickhold, Ulrich Stracke (Niemcy) i publiczność przyznało pierwsze miejsce exequo reprezentantce Chin, Su Meng oraz Niemcowi, Fabianowi Hinsche. Na drugi dzień, w niedzielę ruszyło już sympozjum, a jako że do wieczora miałem jeszcze czas, zdążyłem uczestniczyć w lekcjach mistrzowskich Bruce'a Holzmana i Dale Kavanagh, przetestować kilka wspaniałych instrumentów lutniczych prezentowanych przez ich autorów - lutników z Niemiec, Włoch i Szwecji (o wartości 5000 - 10.000 euro) oraz przejrzeć najnowsze wydawnictwa nutowe i płytowe. Czas upłynął bardzo szybko, szkoda, że nie mogłem zostać jeszcze na wieczornym koncercie, bo tego dnia występował z recitalem maestro David Russell. Wszystkim gitarzystom klasycznym polecam tę imprezę - ćwiczcie sumiennie i jedźcie do Iserlohn!

Sławek Witkowski